Czy zatrudniony na umowę zlecenie może być potraktowany przez sąd jak pracownik?

W firmie pracuję od marca 2013 roku na umowę zlecenie. Umowa zlecene zawsze podpisywana była w styczniu danego roku na czas jednego roku. Branża motoryzacyjna zatrudniająca razem ze mna 4 pracowników. W 2017 roku, firma podczas remamentu, braki w towarze policzyła mi do zwrotu w cenach detalicznych (jak dla klienta) a nie w cenach produkcyjnych - pracodawca to producent. Poza tym policzyła mi sztuki do zwrotu, których ilośc była ustalona jako prezenty dla klientów. Czy mogła tak zrobić?
Ponadto, w styczniu 2018 r. firma zmieniła własny system naliczania prowizji. Pomimo tego, że ja jako jedyny ich przedstawiciel przyczyniłem się do znacznego wzrostu przychodu firmy, wprowadzając ich towary jako jedyny do hurtowni, które są liderami w tej branży. Miałem również ustaloną daną prowizję od danego klienta. Pracodawca jednak oszukał mnie i po nawiązaniu współpracy potraktował mnie inaczej - z ustalonych 5% prowizji od zamówionego towaru otrzymałem 1%. W 2018 roku w styczniu firma zmieniła jak wspomniałem system naliczania prowizji, jednak zrobiła to w taki sposób, że ja jako jedyny zostałem pokrzywdzony z wszystkich pracowników. Moich 4 kolegów ma bowiem kilentów detalicznych w 99,9% i 0,1 % hurtowni, ja jako jedyny mam 99,9% hurtowni i 0,1% klientów detalicznych. Pracodawca zrobił tak, że obniżył prowizje za klientów hurtowych i podwyższył dla klientów detalicznych. Ważne jest to, że to klienci hurtowi dokonują nawiększych zamówień za największe pieniądze i powodują wrost rozwoju firmy mojego pracodawcy. Jednak Pracodawca mnie oszukał. Moja praca polegala m.in. na tym, że z góry narzucone przez pracodawcę było - że mniejsze kwoty za faktury mam pobierać od klentów osobiście, nie zwracałem ich do firmy tylko zatrzymywałem je na poczet wypłaty prowizyjnej. Nadmieniam, że podstawę wynagrodzenia "najniższa krajowa" co miesiąc była przelewana mi na konto. Także pod nadzorem pracodawcy pobierałem gotówkę - wszystko widzieli w platformie zamówień i FV na bieżąco. Z początkiem każdego miesiąca było rozliczenie prowizji - wypłacali mi różnicę: od wyliczonej prowizji minus gotówka pobrana. Wszystko było na podstawie wypełnianych formatek, które co miesiąc szef przesyłał mi na e-maila, wypełniałem wszystkie zamówienia, prowizję, koszty itd. Potem tą formatkę sprawdzało 2 prezesów i jednego żona, która jest wiceprezesem. W sumie 3 osoby poza mną. Dopiero wtedy wypłacana była prowizja dla mnie. Tak wyglądało rozliczenie od poczatku mojej pracy. W sierpniu 2019 roku, pracodawca poinformowal mnie, że oni błędnie nalczali mi prowizję do wypłaty przez kilka miesięcy i ja mam to zwrócić. Narzucili mi sami kwotę ogólną do zwrotu. Sami narzucili mi miesięczną ratę jaką będą potrącać z mojej prowizji, czyli wynagrodzenia. Zgodziłem się, bo nie chciałem stracić pracy ale poprosiem w sierpniu 2019 r. o szczegółowe rozliczenie z rozbiciem na miesiące jak oni wyliczyli tą nadpłątę z ich strony. Do dziś dnia nie otrzymałem takiego zestawienia.

Od września 2019 r do grudnia 2019 roku co miesiąc zawoziłem do firmy kwoty od 6 500 - 8 000 zł., które dawałem prezesowi z własnych pieniędzy (brałem pożyczki od znajomych, kredyty). Co miesiąc informował mnie jakie mam zadłużenie i z jaką kwotą mam przyjechać do firmy dla niego, bo inaczej mnie zwolni. Według formatek - naliczania wynagrodzenia, powinienem otrzymywać od nich wynagrodzenie, a w efekcie, dostawałem podstawę 1 670 zł na konto (a średnio około 6 500-8 000 zł musiałem zawieźć w gotówce prezesowi). Co miesiąc prosiłem o zestawienie jak oni naliczają mi "dług" ale nigdy nie otrzymałem. W grudniu 2019 r skończyła mi się umowa zlecenie, więc w styczniu 2020 r. powinienem podpisac nową, szef zadzwonił i powiedział, że nie mam umowy ale tak jest "lepiej" dla mnie. Nadmieniam, że posiadałem narzedzia pracy od firmy: samochód, komputer, telefon. Samochód miał założoną nawigacje gps bez mojej zgody. W styczniu 2020 pomimo, że nie miałem umowy, pracowałem, firma wysłała kurierem do mnie towar ( za kilkaset tysięcy złotych), pobierałem FV za paliwo, korzystałem z telefonu, otrzymałem od prezesa formatkę do rozliczenia za styczeń 2020. Jeździłem do klientów, wystawiałem FV na których jest mój podpis i pieczątka. W drugim tygodniu lutego 2020 r prezes napisał mi smsa, że mam zakaz wystawiania FV i pobierania gotówek od klientów. Nic poza tym. Tydzień później dowiaduję się od jednego z klientów, że z firma wysłała wiadomości email do wszystkich moich klientów, których obsługiwałem, że ja nie pracuje już dla tej firmy, po czym po kilku dniach została zablokowana skrzynka email firmowa, którą obsługiwałem ( hasło było mi tylko znane, więc nie wiem jak mnie zablokowali) i zablokowali mi dostęp do platformy firmy. Dopiero po kilku dniach otrzymałem smsa od prezesa, że mam przyjechać do firmy zwrócić samochód, telefon i komputer oraz towar, który mi wysłali w styczniu i który miałem na aucie. Efekt- jutro przyjeżdza prezes po odbiór tych rzeczy. Podejrzewam, że jego postępowanie jest takie dlatego, że w styczniu nie przywiozłem do firmy narzuconej kwoty 8 000 zł. W grudniu 2019 r gdy byłem na rozliczeniu, prezes kazał mi podpisać pod groźbą zwolnienia, że w styczniu 2020 przywiozę "rozliczenie" w kwocie 8 000 zł ale jeszcze o ostatecznej kwocie poinformuje mnie w styczniu 2020. Nie zawiozłem pieniędzy. Ponadto, gdy miałem zajęcie komornicze (za niezapłaconą policę OC) szef przelał do komornika całą kwotę, nie przelał mi w ogóle podstawy na konto, pomimo, że prosiłem żeby wystosował do komornika pismo, że pracuje na umowe zlecenie ale jest to mój jedyny dochód i powtarzalny i ciągły od 7 lat, więc obowiązują mnie przepisy kodeksu pracy. Nie zrobił tego. Taka sytuacja była przez 2 miesiące w roku 2019 czym naraził mnie na zerowe wynagrodzenie za pracę - pozostałem bez środków do życia, a jeszcze jemu musiałem zawieźć 8 tys. zł w jednym miesiącu i w drugim tak samo. Proszę o pomoc. W sądzie pracy powedzieli mi, że nie podlega ta sprawa do sądu pracy bo mam umowę zlecenie - nie ważne, że od 7 lat. Na sąd cywilny mnie nie stać . Nie wiem co mam zrobić, czuję się oszukany, wykorzystany, czuję ze padłem ofiarą stalkingu (bo zmiany w naliczaniu dotknęły tylko mnie z wszystkich pracowników). Nawet przy rozliczaniu remamentu - towar policzyli cały z uwzględnieniem prezentów dla klientów - po cenach detalicznych musiałem oddać. Jeszcze na tym na mnie zarobili. Przykładowo: cena 1 opakowania detal: 50 zl , cena hurt: 25 zł, koszt produkcyjny: 9 zł. Ja miałem policzone po 50 zł. Proszę o pomoc. jakie mam prawa i co mogę zrobić, chcę odzyskac swoje pieniadze, chcę żeby zostali ukarani za to, co mi zrobili. Z wyrazami szacunku Robert.

Pytanie od: Robert


Nasz ekspert odpowiada

Osoba tzw. samozatrudniona, tj. wykonująca pracę na podstawie umowy zlecenia lub podobnej może zostać potraktowana przez sąd pracy jak pracownik, jeśli spełnione są przesłanki wynikajace z przepisów kodeksu pracy. Decyduje nie nazwa umowy, ale jej zawartość i sposób wykonania. Zgodnie z art. 22 kodeksu pracy do nawiązania stosunku pracy dochodzi jeśli jedna osoba zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzeczy drugiej osoby (bądź podmiotu) i pod jej kierownictwem, a ta druga osoba (podmiot), do wypłacania wynagrodzenia. Najistotniejszą cechą różniącą umowę o pracę od umowy zlecenia jest podporządkowanie, tj. wykonywanie pracy pod kierownictwem.

Opisana w pytaniu historia wydaje się wypełniać cechy stosunku pracy, zatem być może istnieje szansa na rozpatrzenie sprawy przez sąd pracy. Warto w takim wypadku przemyśleć co (jakie dokumenty) i kto (jakie osoby) są w stanie potwierdzić, że praca była wykonywana pod kierownictwem pracodawcy - to może przydać się w ewentualnym postępowaniu sądowym. Jeśli udałoby się wykazać, że mamy do czynienia z umową o pracę, to od razu warto sięgnąć do zasad powierzania pracownikom mienia - w przypadku towaru do sprzedaży, pracodawca powinien zawrzeć z pracownikiem właściwą umowę powierzenia mienia z obowiązkiem wyliczenia i może domagać się rozliczeń jedynie na podstawie takiej umowy.

Jednakże, nawet w przypadku, w którym wykazanie istnienia stosunku pracy będzie niemożliwe, to i tak zleceniodawca, który domagał się zwrotu wypłaconych kwot albo potrącał jakieś należności, powinien udokumentować podstawy wyliczenia roszczenia. Gorzej, jeśli jakieś kwoty były wpłacane przez zleceniobiorcę bez pokwitowania, ponieważ istnieje ryzyko, że nie będzie w stanie udokumentować jaką kwotę zleceniodawca pobrał i jaka jest nadwyżka do zwrotu. Warto domagać się wyliczenia rzekomej należności i zapłaty kwot, które niesłusznie zostały zatrzymane.

Co do zmiany zasad wynagradzania - kwestia ta wymaga konfrontacji pomiędzy zawartymi umowami, a sposobem realizacji. Jeśli istnieje rozbieżność i można ją udowodnić - sprawa przed sądem może okazać się prosta i szybka. Jeśli jednak umowa była ustna i nie ma możliwości udowodnienia różnicy pomiędzy ustaleniami, a realizacją, to może być trudniej. Jeśli zostałoby skutecznie wykazane, że mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, zmiana zasad naliczania premii krzywdząca jednego pracownika spośród kilku zatrudnionych na takich stamych stanowiskach, może stanowić dyskryminację uprawniającą do domagania się odszkodowania. Niestety nie zadziała to tak samo dla zleceniobiorcy.

5
/ 5
(liczba głosów: 
1
)
Twoja ocena

Bardzo prawdopodobne, że odpowiedź na nurtujące cię pytanie znajduje się już w naszej bazie. Sprawdź to! W tym celu w okienku poniżej opisz hasłowo swój problem – postaraj się ograniczyć do trzech–czterech słów. Jeżeli wynik będzie negatywny, zadaj pytanie, korzystając z formularza.

Zadaj pytanie

Nasi eksperci dołożą wszelkich starań, aby szybko odpowiedzieć na Twoje pytanie. Mimo to w niektórych przypadkach czas oczekiwania na odpowiedź może wynosić od kilku do kilkunastu dni. Redakcja zastrzega sobie prawo niepublikowania pytań zadawanych wielokrotnie lub tych, na które odpowiedzi pojawiły się już w serwisie.

Nasi Partnerzy

logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Ok, rozumiem.