Gdy umiera rodzic, który spisał testament i pominął w nim jedno dziecko, od pozostałych spadkobierów może ono domagać się tzw. zachówku. Jest to część wartości udziału spadkowego, który by mu przypadał, gdyby dziedziczył według kodeksu cywilnego, czyli ustawowo, a nie według ostatniej woli zmarłego.

Chodzi o to, aby u takiej osoby zmniejszyć poczucie odrzucenia i pokrzywdzenia oraz
zrekompensować jej ewentualny błąd testatora.

Gdy pozostali spadkobiercy nie chcą dobrowolnie podzielić się z pominiętym odziedziczonymi dobrami, sprawa trafia do sądu.Z reguły taka sytuacja to wynik sporu lub istniejącego w rodzinie konfliktu czy tego, że jeden z potomków nie był godny uczestniczenia w podziale majątku po zmarłym. Ale nic straconego! Pokrzywdzony ma szansę dostać przynajmniej namiastkę spadku. Nie będzie to jednak kawałek ziemi pod Grójcem, ulubiona brylantowa broszka matki czy cenny numizmatyczny zbiór ojca. Jako zachowek należy się wyłącznie zapłata w pieniądzu.

Co to jest zachowek?

Każdy może dowolnie zadysponować swoim majątkiem zarówno za życia, jak i po śmierci. Przykładowo w testamencie mąż zapisuje mieszkanie w Gdańsku żonie, dom na Mazurach synowi, córce mały, używany samochód, a drugiej córce – platynowy pierścionek o wartości 2 tys. zł. Tą decyzją o podziale dóbr po swoim odejściu krzywdzi najbliższych, bo córki otrzymają znacząco mniej niż ich matka i brat.

Zachowek to zatem nadzwyczajna rekompensata finansowa za uszczuplenie lub pominięcie w testamencie najbliższych według ustawowego porządku dziedziczenia. Tę szczególną instytucję prawa spadkowego reguluje tytuł IV kodeksu cywilnego (art. 991 – 1011 kodeksu cywilnego).

Komu należy się zachowek?

Nie każdy jednak pominięty czy pokrzywdzony majątkową decyzją testatora ma prawo wystąpić o zachowek. Aby zrozumieć podstawową zasadę, komu się on należy, warto zapamiętać, że tę namiastkę spadku otrzymają tylko ci, którzy są w linii prostej wobec zmarłego w dół, czyli jego następcy (zstępni) - dzieci, wnuki, lub w górę (wstępni), czyli przodkowie (rodzice), a także małżonkowie. Przy czym rodzice nabędą to prawo tylko wtedy, gdy po spadkodawcy nie ma zstępnych, czyli np. dzieci, wnuków, prawnuków czy przysposobionych dzieci zmarłego.

Na zachowek nie może liczyć rozwiedziona żona czy mąż lub małżonek pozostający w separacji orzeczonej przez sąd. Nie dostanie go także brat czy siostra zmarłego.

Kiedy nie należy się zachowek?

Pani Krysi zmarła matka, która w testamencie wydziedziczyła ją i siostrę, zapisując cały majątek trzeciej córce. Pominięte w spadku kobiety chcą w sądzie walczyć o zachowek. Czym mają do niego prawo? To zależy od tego, czy zdołają podważyć testament matki i jej decyzję o wydziedziczeniu. Co do zasady zachowek nie należy się osobom wydziedziczonym ostatnią wolą. Testator może pozbawić zstępnych, małżonka i rodziców zachowku, jeżeli uprawniony do niego:

  • wbrew woli spadkodawcy uporczywie postępuje sprzecznie z zasadami współżycia społecznego,
  • dopuścił się wobec spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci,
  • uporczywie nie dopełnia obowiązków rodzinnych wobec spadkodawcy.

Z treści testamentu powinna wynikać przyczyna wydziedziczenia osoby uprawnionej do zachowku (art. 1009 kodeksu cywilnego).

Nawet gdyby pani Krysia i jej siostra, jako wydziedziczone córki, nie otrzymały zachowku, prawo do niego przechodzi na ich dzieci. Zatem ich synowie mogą domagać się wypłaty odpowiedniej kwoty - finansowej rekompensaty od powołanej do spadku ciotki i jej dzieci (art. 1011 k.c.).

Ile wynosi zachowek?

Co do zasady zstępnym, małżonkowi oraz rodzicom spadkodawcy, którzy byliby powołani do spadku z ustawy, należy się połowa wartości udziału spadkowego (zachowek). Jeżeli natomiast uprawniony jest trwale niezdolny do pracy albo małoletni, ma wtedy prawo do dwóch trzecich wartości udziału spadkowego. Tyle mówi art. 991 kodeksu cywilnego, ale obliczenie tej wartości jest dość skomplikowane. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę m.in. darowizny oraz zapisy windykacyjne dokonane przez spadkodawcę. Nie uwzględnia się jednak spadkobierców, którzy zrzekli się dziedziczenia albo takich, którzy odrzucili spadek albo orzeczeniem sądu zostali uznani za niegodnych sukcesji.

Zgodnie z art. 997 kodeksu cywilnego jeżeli uprawnionym do zachowku jest zstępny spadkodawcy, na należny mu zachowek zalicza się poniesione przez testatora koszty wychowania oraz wykształcenia ogólnego i zawodowego, jeśli przekraczają one przeciętną miarę przyjętą w danym środowisku. Nie uwzględnia się natomiast zapisów zwykłych i poleceń, drobnych darowizn, zwyczajowo przyjętych w tych stosunkach ani dokonanych przed więcej niż 10 laty, licząc wstecz od otwarcia spadku na rzecz osób niebędących spadkobiercami albo uprawnionymi do zachowku. Do spadku nie dolicza się też darowizn poczynionych przez spadkodawcę w czasie, kiedy nie miał zstępnych. A przy zachowku dla małżonka nie wlicza się do spadku darowizn, które testator przekazał, zanim zawarł związek małżeński.

Wszystko po to, aby maksymalnie zbliżyć się do rzeczywistej wartości tego, co może należeć się uprawnionym do tej części majątku po zmarłym.

Jak oblicza się zachowek?

Zachowek oblicza się na podstawie wartości spadku ustalonejwedług cen z chwili orzekania o takich roszczeniach. Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 4 lipca 2012 r. (I CSK 599/11).

Gdyby więc całkowita wartość spadku wynosiła np. 100 tys. zł i dziedziczyły go tylko dzieci, a w testamencie zapisano go trójce zamiast czwórce, to ten pominięty dziedzic – pod warunkiem, że jest zdolny do pracy - miałby prawo do zachowku w wysokości 12,5 tys. zł.

Kiedy można wystąpić o zachowek?

Nawet jeśli zlekceważeni najbliżsi długo po śmierci krewnego dowiedzą się, że po nim nie dziedziczą, mają 5 lat na to, aby domagać się takiej rekompensaty. Termin możliwości dochodzenia zachowku liczy się od ogłoszenia testamentu lub otwarcia spadku, gdy żądanie zachowku jest związane z zapisem windykacyjnym albo darowizną (art. 1007 kodeksu cywilnego). Po tym czasie roszczenie do zachowku przedawnia się.

Jego wypłaty trzeba żądać od spadkobiercy lub spadkobierców, a jeśli ci po dobroci nie chcą podzielić się majątkiem z pominiętym krewnym, ten zapewne skieruje sprawę do sądu. Aby określić ten właściwy, trzeba wiedzieć, o ile toczy się gra, czyli znać tzw. wartość przedmiotu sporu. Gdy wartość majątku przekracza 75 tys. złotych, sprawa trafi do sądu okręgowego.

Decydując się na taki krok, skarżący musi przygotować mocne argumenty, aby wykazać, że miał prawo do sukcesji po zmarłym i uzbroić się w cierpliwość, bo procedura może trwać długo.

2.5
/ 5
(liczba głosów: 
2
)
Twoja ocena

Ja_B

06.10.2018 08:38

Artykuł zawiera przydatne informacje

Nasi Partnerzy

logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Ok, rozumiem.